na urlopie listopadowym
zajmuję się dziecięciem mym
niczym Mamusia Muminka
robię zapasy na zimą
dynię słoneczną upycham w słoje
nalewki tworzę
mocno alkoholowe rozgrzewające
w butelkach malowanych
niczym matka wilczyca
z niemowlęciem mym
przy piersi zasypiam
Advertisement
zdradź mi sekret, jak na to wszystko znajdujesz czas, bo ja prócz normalnej krzątaniny po domu, typu obiad, ew. ciasto i ogarnianie przestrzeni, no i obowiązkowy spacer codzienny, to najlepiej opanowałam sztukę zasypiania “z niemowlęciem mym przy piersi”
to, że budzi się koło 5 rano, to już inna bajka…
A, i nauczyłam się nie przejmować za bardzo ogarnianiem przestrzeni
hm, to moja ma jeszcze przed sobą, na razie i tak jest nieźle, że od północy do rana przesypia
– rodzice bardzo są jej wdzięczni
a tak z innej beczki, to pewnie już wiesz, ale nie omieszkam przesłać: http://kulturaonline.pl/5,polsko,niemiecki,weekend,literacki,tytul,artykul,9914.html
hmm, dopiero zobaczyłam ten link, chyba już za późno, a i do Wrocławia jakoś mi nie po drodze teraz
na mleczko
a moja Mała zasypia co prawda o 19, ale całą noc się budzi regularnie co 2 h
A Mała I. zasypia późno, chyba po rodzicach to ma, ale jak już zaśnie o północy czy 23, to do 6-7 śpi, więc nie narzekam. i sama sobie tak, skubana, ustawiła