.przedświątecznie
a czasu brak nawet na malowanie jajek
.zakręcona jestem jak termos ruski
że prawie o swym dziecku zapominam
dziwię się swej niepamięci
.nowego kota mam – z ogłoszenia
prawie-rudą kociczkę Sonię
.dotkliwie odczuwam brak kontaktu z samą sobą
.kot ma mięciutkie futerko, ostre pazurki i różowy nos
.moja córeczka skończyła już rok
.i kuchnia prawie prawie skończona
i prawie prawie taka jak chciałam
.jestem niepoukładana
i nie chce mi się nawet układać tego wpisu
.w pracy coraz gorzej
nie wiem co będę robić po
ale i bardzo nie chcę tam już być
.może wygram zaproszenie na warsztaty kulinarne?
.nad morze znów bardzo chcę
.lato dziwne szykuje się
.póki co wiosna i rower
czas kupić do niego koszyk
.przycięłam drzewka
posadziłam paprocie i bluszcz już zielenieje…..
Ja właśnie z roweru wróciłam. Dawno nie byłam. I dziecię mi podrosło, samo jeździ, już na takim większym, nie-dziecięcym rowerku. Zabawnie patrzeć na jej chude nóżki kontrastujące z masywnym rowerem. Za morzem też mi tęskno. I dziękuję ślicznie za kartkę świąteczną, za życzenia. Ja sama kartek nie pisałam, jakoś te święta mnie nie cieszą, z wielu powodów. Minęły i dobrze. Kontakt z samą sobą od pewnego czasu odnajduję, gorzej o własne miejsce…
Ściskam ciepło Ciebie i Małą;*